sobota, 12 listopada 2016

Dzień 3 i 4 / 9,10.10/

Dziś całą noc padał deszcz, aż namiot zaczął mi podciekać, pożniej padało jeszcze do południa, zapadła więc decyzja że dziś nie idziemy, cały dzień leniuchowanie,może i dobrze , przestała mnie boleć głowa.
Następnego dnia wyruszamy o 7 rano, dziś mamy pierwszą przełęcz na 4 tys.Idzie mi się bardzo dobrze, pojawiają się już piękne widoki z ośnieżonymi szczytami.
Na miejsce noclegu docieramy koło 15.
Śpimy w gospodarstwie,ja w namiocie na dachu,Marek w zapyziałym pokoiku.Wszedzie brudno, pełno gowien krowich ,niesamowicie prymitywne.Miejscowość Chaurigot.
 To  kuchnia naszego Asmana
 Deszczowy nocleg
 Pierwsze białe  szczyty
 Pierwsza przełęcz  na 4 tys
 Mieszkańcy  przełęczy
 Pojawiają się juź jaki/ żyją  pow 4 tys/
 Widoki po drodze
 Pani przygotowuje wełnę na koce
 mój  namiot na dachu
 turki są wszędzie w Nepalu
Piękne widoki

Drugi dzień/ 8.10/ wysokość 3260

Układ dnia mamy taki, rano między 7a 8  poranna herbata / szczególnie cenna przy niskich temperaturach/ , woda do mycia/ mała miseczka/ i pożniej śniadanie/ zazwyczaj owsianka+ jajko z tybetan bread./Po śniadaniu pakowanie i  koło 9 wyruszamy.Koło 13 mamy lunch / zazwyczaj ciastka paczkowane, kawałek żółtego sera i tybetan bread.Oczywiście trzeba dużo pić, szczególnie na dużych wysokościach.Dziś szliśmy długo bo ok 7 godzin,mijamy bardzo biedne wioski, śpimy na 3260.
Asmanem pełni rolę przewodnika i kucharza.
 Tragarze pakują nasz dobytek
 Pralnia i suszarnia wioskowa
 Nasi chłopacy z bagażami


 Haszysz rośnie  przy drodze
Wioska

Pierwszy dzień treking / 7.10 /

Po przylocie do Jupalu spotykamy się z naszą załogą :  przewodnikiem Asmanem , pięcioma tragarzami  i mularz z 4 mułami.
Nasza trasa wiedzie terenem prawie dziewiczym , nie ma tam  noclegów , ani możliwości kupienia jedzenia , więc porterzy/ tragarze/ muszą wszystko wnieść na swoich plecach: jedzenie na cały miesiąc, namioty,wyposażenie kuchenne no i oczywiście nasz i swój bagaż osobisty.
Jesteśmy od razu na wys ok 2700m.
Idziemy przez okoliczne wioski około 2 godz, rozbijamy namioty na szkolnym boisku.Oczywiście zlatuje się dzieciarnia z całej wioski i śledzą każdy nasz ruch/ tak będzie całą drogę/. Na razie jest pięknie zielono i ciepło.
 Nepalczycy to niestety straszni     balaganiarze , śmietnik jest wszędzie  okropny
 typowy dom  na tej wysokości
 dzieci pracują  juź od najmłodszych  lat
 dzieciarnia wszystkiego ciekawa
na tej wysokości są właśnie źniwa, oczywiście wszystko jest robione ręcznie