Dziś całą noc padał deszcz, aż namiot zaczął mi podciekać, pożniej padało jeszcze do południa, zapadła więc decyzja że dziś nie idziemy, cały dzień leniuchowanie,może i dobrze , przestała mnie boleć głowa.
Następnego dnia wyruszamy o 7 rano, dziś mamy pierwszą przełęcz na 4 tys.Idzie mi się bardzo dobrze, pojawiają się już piękne widoki z ośnieżonymi szczytami.
Na miejsce noclegu docieramy koło 15.
Śpimy w gospodarstwie,ja w namiocie na dachu,Marek w zapyziałym pokoiku.Wszedzie brudno, pełno gowien krowich ,niesamowicie prymitywne.Miejscowość Chaurigot.
To kuchnia naszego Asmana
Deszczowy nocleg
Pierwsze białe szczyty
Pierwsza przełęcz na 4 tys
Mieszkańcy przełęczy
Pojawiają się juź jaki/ żyją pow 4 tys/
Widoki po drodze
Pani przygotowuje wełnę na koce
mój namiot na dachu
turki są wszędzie w Nepalu
Na początku pażdziernika lecimy do Kathmandu , stolicy Nepalu . W programie mamy treking w północno-zachodnim Nepalu , jest to rejon typowo tybetański .W trekingu będą uczestniczyły dwie osoby - ja i Marek , no i oczywiście nasza ekipa z agencji trekingowej. Będziemy tam ponad miesiąc , treking jest trudny i przebiegać będzie na dużych wysokościach 4 i 5 tys npm. Ponieważ po drodze raczej nie będzie prądu opis trekingu zrobię dopiero w Tajlandii , którą odwiedzę po Nepalu
sobota, 12 listopada 2016
Drugi dzień/ 8.10/ wysokość 3260
Układ dnia mamy taki, rano między 7a 8 poranna herbata / szczególnie cenna przy niskich temperaturach/ , woda do mycia/ mała miseczka/ i pożniej śniadanie/ zazwyczaj owsianka+ jajko z tybetan bread./Po śniadaniu pakowanie i koło 9 wyruszamy.Koło 13 mamy lunch / zazwyczaj ciastka paczkowane, kawałek żółtego sera i tybetan bread.Oczywiście trzeba dużo pić, szczególnie na dużych wysokościach.Dziś szliśmy długo bo ok 7 godzin,mijamy bardzo biedne wioski, śpimy na 3260.
Asmanem pełni rolę przewodnika i kucharza.
Tragarze pakują nasz dobytek
Pralnia i suszarnia wioskowa
Nasi chłopacy z bagażami
Haszysz rośnie przy drodze
Asmanem pełni rolę przewodnika i kucharza.
Tragarze pakują nasz dobytek
Pralnia i suszarnia wioskowa
Nasi chłopacy z bagażami
Haszysz rośnie przy drodze
Pierwszy dzień treking / 7.10 /
Po przylocie do Jupalu spotykamy się z naszą załogą : przewodnikiem Asmanem , pięcioma tragarzami i mularz z 4 mułami.
Nasza trasa wiedzie terenem prawie dziewiczym , nie ma tam noclegów , ani możliwości kupienia jedzenia , więc porterzy/ tragarze/ muszą wszystko wnieść na swoich plecach: jedzenie na cały miesiąc, namioty,wyposażenie kuchenne no i oczywiście nasz i swój bagaż osobisty.
Jesteśmy od razu na wys ok 2700m.
Idziemy przez okoliczne wioski około 2 godz, rozbijamy namioty na szkolnym boisku.Oczywiście zlatuje się dzieciarnia z całej wioski i śledzą każdy nasz ruch/ tak będzie całą drogę/. Na razie jest pięknie zielono i ciepło.
Nepalczycy to niestety straszni balaganiarze , śmietnik jest wszędzie okropny
typowy dom na tej wysokości
dzieci pracują juź od najmłodszych lat
dzieciarnia wszystkiego ciekawa
Nasza trasa wiedzie terenem prawie dziewiczym , nie ma tam noclegów , ani możliwości kupienia jedzenia , więc porterzy/ tragarze/ muszą wszystko wnieść na swoich plecach: jedzenie na cały miesiąc, namioty,wyposażenie kuchenne no i oczywiście nasz i swój bagaż osobisty.
Jesteśmy od razu na wys ok 2700m.
Idziemy przez okoliczne wioski około 2 godz, rozbijamy namioty na szkolnym boisku.Oczywiście zlatuje się dzieciarnia z całej wioski i śledzą każdy nasz ruch/ tak będzie całą drogę/. Na razie jest pięknie zielono i ciepło.
Nepalczycy to niestety straszni balaganiarze , śmietnik jest wszędzie okropny
typowy dom na tej wysokości
dzieci pracują juź od najmłodszych lat
dzieciarnia wszystkiego ciekawa
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)