Dziś mamy lżejszy dzień , bo schodzimy ,ale ponad 1000m , bo na 3200.Idziemy pięknymi dolinami z jesiennymi kolorami.Jest zdecydowanie ciepłej , śpimy koło Sanduwa.
Pierwszą przełęczą przekroczyliśmy pasmo Himalajów.
Niebo jest niesamowicie błękitne i bez jednej chmurki.
W dzień ostre słońce , ale gdy się schowa jest piekielnie zimno.
Następnego dnia podchodzimy już do jeziora Phoksundo i miejscowości Ringmo.Wioska bardzo rozbudował się od poprzedniego razu/ trzy lata temu/ , dużo nowych hoteli, widać że zagląda tu coraz więcej turystów.
Jezioro ma niesamowitą barwę, jest najwyżej położonym jeziorem w Nepalu bo na 3600m , utworzono wokół niego największy par narodowy
Nasza droga
Pojawiają się już jaki- to podstawa życia na dużych wysokościach , ale i duży majątek
Przed wejściem do wiosek zawsze są czrteny
Bajkowe jesienne kolory
Ja z Asmanem naszym przewodnikiem i zarazem kucharzem
Drzewa podobne bardzo do naszych brzóz
Wioska Ringmo nad jez Phoksundo
Na początku pażdziernika lecimy do Kathmandu , stolicy Nepalu . W programie mamy treking w północno-zachodnim Nepalu , jest to rejon typowo tybetański .W trekingu będą uczestniczyły dwie osoby - ja i Marek , no i oczywiście nasza ekipa z agencji trekingowej. Będziemy tam ponad miesiąc , treking jest trudny i przebiegać będzie na dużych wysokościach 4 i 5 tys npm. Ponieważ po drodze raczej nie będzie prądu opis trekingu zrobię dopiero w Tajlandii , którą odwiedzę po Nepalu
niedziela, 13 listopada 2016
Dzień 6 i 7/12,13.10/
Dzień był ciężki , idziemy od 8.30- 15.
Długo wzdłuż doliny rzecznej, śpimy już na 4100.
Przed sobą mamy ośnieżone szczyty.Pachną już przemrożone liście różaneczników.
Następnego dnia mamy pierwszą przełęcz pow 5 tys m.
Kangmara La dokładnie 5130m.
Wejście jest ośnieżone.Niestety przy naszej słabej aklimatyzacji jest to mordega, za przełęczą zejście 700m.Śpimy na płaskowyżu wysoko położonym nad rzeką na wys 4400m.
Restrykcyjne przepisy wstępu do rejonu jeziora Phoksundo
Nasza droga
Prowizoryczny mostek
Odpoczynek na trasie
Łany małych różaneczników
Na wysokości ok 4 tys roślinność się kończy
Droga na przełęcz Kangmara
Na przełęczy oczywiście flagi modlitewne
Za przełęczą
Rejon pierwszej części trekingu, przełęcz Kangmara, idziemy w stronę jęz Phoksundo
Długo wzdłuż doliny rzecznej, śpimy już na 4100.
Przed sobą mamy ośnieżone szczyty.Pachną już przemrożone liście różaneczników.
Następnego dnia mamy pierwszą przełęcz pow 5 tys m.
Kangmara La dokładnie 5130m.
Wejście jest ośnieżone.Niestety przy naszej słabej aklimatyzacji jest to mordega, za przełęczą zejście 700m.Śpimy na płaskowyżu wysoko położonym nad rzeką na wys 4400m.
Restrykcyjne przepisy wstępu do rejonu jeziora Phoksundo
Nasza droga
Prowizoryczny mostek
Odpoczynek na trasie
Łany małych różaneczników
Na wysokości ok 4 tys roślinność się kończy
Droga na przełęcz Kangmara
Na przełęczy oczywiście flagi modlitewne
Za przełęczą
Dzień 5 / 11.10/
jedna z dolin po drodze
Ostatni dzień święta Daisan
Nepalczycy namiętnie grają w dwie kości
Cały czas jesteśmy pod obserwacją
jw
W domu u Nepalczykow
Marek jako Golden Budda
Skąd takie stroje?
Dzisiejszy dzień zaczął się problematyczne, zaraz za wioską okazało się iż na drodze jest duże osuwisko i trzeba zejść do rzeki ok 300m i pożniej to samo podejść.Nastepnie dwie wioski i znowu podejście 300m i zejście 600m, tak było dziś kilka razy w sumie ok 1000m podejścia i zejścia.
Dość wyczerpujące.Ale była dziś fajna sytuacja, w wioskach spotykaliśmy ludzi z ozdobami z młodych pędów zboża, okazało się , że dziś jest ostatni dzień święta Daisan.Dostaliśmy też takie związki + szarfy,zaprosili nas do domu,Marek tam kupił piwo i razem z młodymi Nepalczykami pogadaliśmy trochę po angielsku, oni z ciekawością nas oglądali , a my ich.Marek był Golden Budda/ brzuch i kolor koszulki/ w sumie było wesoło i rozrywkowo.Ale dzień był był w sumie męczący.Śpimy znowu na ok 3200m.
Ostatni dzień święta Daisan
Nepalczycy namiętnie grają w dwie kości
Cały czas jesteśmy pod obserwacją
jw
W domu u Nepalczykow
Marek jako Golden Budda
Skąd takie stroje?
Dzisiejszy dzień zaczął się problematyczne, zaraz za wioską okazało się iż na drodze jest duże osuwisko i trzeba zejść do rzeki ok 300m i pożniej to samo podejść.Nastepnie dwie wioski i znowu podejście 300m i zejście 600m, tak było dziś kilka razy w sumie ok 1000m podejścia i zejścia.
Dość wyczerpujące.Ale była dziś fajna sytuacja, w wioskach spotykaliśmy ludzi z ozdobami z młodych pędów zboża, okazało się , że dziś jest ostatni dzień święta Daisan.Dostaliśmy też takie związki + szarfy,zaprosili nas do domu,Marek tam kupił piwo i razem z młodymi Nepalczykami pogadaliśmy trochę po angielsku, oni z ciekawością nas oglądali , a my ich.Marek był Golden Budda/ brzuch i kolor koszulki/ w sumie było wesoło i rozrywkowo.Ale dzień był był w sumie męczący.Śpimy znowu na ok 3200m.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
