jedna z dolin po drodze
Ostatni dzień święta Daisan
Nepalczycy namiętnie grają w dwie kości
Cały czas jesteśmy pod obserwacją
jw
W domu u Nepalczykow
Marek jako Golden Budda
Skąd takie stroje?
Dzisiejszy dzień zaczął się problematyczne, zaraz za wioską okazało się iż na drodze jest duże osuwisko i trzeba zejść do rzeki ok 300m i pożniej to samo podejść.Nastepnie dwie wioski i znowu podejście 300m i zejście 600m, tak było dziś kilka razy w sumie ok 1000m podejścia i zejścia.
Dość wyczerpujące.Ale była dziś fajna sytuacja, w wioskach spotykaliśmy ludzi z ozdobami z młodych pędów zboża, okazało się , że dziś jest ostatni dzień święta Daisan.Dostaliśmy też takie związki + szarfy,zaprosili nas do domu,Marek tam kupił piwo i razem z młodymi Nepalczykami pogadaliśmy trochę po angielsku, oni z ciekawością nas oglądali , a my ich.Marek był Golden Budda/ brzuch i kolor koszulki/ w sumie było wesoło i rozrywkowo.Ale dzień był był w sumie męczący.Śpimy znowu na ok 3200m.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz